CZYTELNIA,  MEDIACJE,  MENTORING & COACHING

Kochaj bliźniego swego

 

Do sentencji – „pokochaj samego siebie” – podpinane są przeróżne treści. Jego ukryty sens może brzmieć tak: dbaj o siebie co najmniej tak jak o swoich najbliższych. Często to właśnie zaleca się ludziom z rozmaitymi kompleksami, niepewnym siebie, z niskim poczuciem własnej wartości. Jednak jak można kochać samego siebie, nawet wówczas, gdy okazuje się wiele serca, atencji bliźnim, a gdy człowiek nie wie, kim jest w swej istocie? I czy zawsze „miłość” oznacza pobłażanie swoim słabościom, przymykanie oczu na szkodzenie swemu ciału, umysłowi, duszy? Czy kochając swoje dziecko, pozwolisz mu na jedzenie wszystkiego, co tylko ono chce i w jakich tylko chce ilościach? Jeśli rzeczywiście kochasz swoje ciało, to czy możesz prowadzić niezdrowy tryb życia tłumacząc, że to z miłości do siebie?

Kim jesteś?

W jaki sposób człowiek może pokochać bliźniego swego jak siebie samego, jeśli nie potrafi on prawdziwie kochać siebie, okazywać miłość samemu sobie na co dzień? By zrozumieć czym jest miłość do samego siebie, warto zastanowić się nad tym, co tak naprawdę to oznacza. Kogo kochamy, kiedy mówimy, że kochamy samego siebie? Kim jest ten „ja”? Czym jest miłość tak naprawdę dla mnie samego? Czy kocham siebie? A jeżeli nie, jak mogę pokochać siebie?

„Ja” – w każdym z nas tkwi pewien początek – jest to dusza, która pochodzi od Boga i jest Jego częścią. Jeśli wszyscy pochodzimy z jednego źródła i wszyscy jesteśmy duszami, to wynika z tego, że jesteśmy sobie równi i stanowimy jedność na poziomie eterycznym.

Bóg jest naszym punktem jedności i połączenia; przejawia się w każdym z nas. Jeśli kogoś nie kochamy (czy to siebie czy inną osobę), to oznacza, że nie kochamy Boga. Żeby pokochać siebie i bliźniego, cały ten świat z każdymi jego sytuacjami, należy widzieć Boga we wszystkim i we wszystkich, włączając w ten obraz siebie. Miłość jest swego rodzaju spoiwem, który to wszystko łączy.

Główny cel każdej uszy tkwi w połączeniu się z Bogiem i w powrocie do Niego. Ale jest to niemożliwe bez miłości do Niego. Przychodzimy na ten świat, żeby się nauczyć miłości i w pełni doświadczyć miłość Boga przez różne formy tego świata.

Na obaz i podobieństwo.

W każdym człowieku istnieje swego rodzaju mini-wszechświat na obraz i podobieństwo Wszechświata, w którym żyjemy. Istnieją w nas całe narody (komórki określonego rodzaju) i państwa (obszary określonych organów, w których żyją komórki). Składamy się z tych samych elementów, z których jest zbudowany ten świat. Każda komórka ma jakąś sobie tylko przypisaną rolę – jej przeznaczenie lub profesja, dla której została ona stworzona.

Dla przykładu weźmy komórki układu immunologicznego. Stoją one na straży naszego organizmu. W naszym układzie immunologicznym są różne rodzaje komórek, które mają różne obowiązki. Niektóre, niczym policja, na początku rozpoznają „przestępcę” (którym może być dla przykładu wirus) i biją na alarm, inne śledzą „przestępcę” i zabijają go.

W naszych komórkach jest zapisany mechanizm poświęcenia samego siebie (samozniszczenia) dla uratowania całego organizmu. Zdarza się, że jakaś komórka zachoruje lub ulega katastroficznym zniszczeniom, albo się zestarzała i musi zwolnić miejsce dla nowej komórki. Jeśli stara komórka będzie kontynuowała rozmnażanie się, to jej potomstwo będzie złej jakości i później zaszkodzi całemu organizmowi. Uszkodzona lub stara komórka „rozumie”, że będzie musiała poświęcić się dla dobra organizmu i z łatwością zrobi to.

Inny przykład: gdy u dziecka w łonie matki rozwijają się paluszki, to początkowo między palcami tworzą się błonki, coś w rodzaju płetw. Jednak po to, aby się uformowały normalne ludzkie palce, komórki, które tworzą te błonki, muszą umrzeć. Umierają same, a system immunologiczny sprząta ich resztki. To zjawisko jest znane w biologii jako „apoptoza”. Komórka „popełnia samobójstwo” dla dobra całego organizmu. Zaczyna się rozpadać i zachowuje się tak, jakby wystawiała na sobie „znak”, która przywołuje układ immunologiczny, żeby ją zabić i oczyścić miejsce dla nowych komórek.

Nasze komórki potrafią żyć bardzo harmonijnie same ze sobą, z ich otoczeniem oraz z całym organizmem. Każda komórka dba o siebie i o inne komórki. Wydziela substancje, które częściowo pożytkuje sama, częściowo oddaje „sąsiadom” i komórkom z innych organów oraz systemów. Dla przykładu komórka wydziela sok trawienny, który jest niezbędny dla utrzymania życia w całym organizmie. Po to, aby wykonać to zadanie, komórka również powinna dbać o samą siebie.

Organizm dba o komórkę, zapewniając jej tlen, pożywienie oraz inne substancje, zabiera jej odchody. A komórka przyjmuje troskę, którą ją otacza organizm. Jeśli komórka będzie tylko i wyłącznie służyła innym, nie przyjmując tego, co jej daje organizm, to taka komórka zginie. Jeśli wyrzeknie się służenia i rozpocznie życie tylko dla siebie samej, zamieni się w komórkę nowotworową, która potrafi tylko konsumować. Większa ilość takich komórek tworzy już nowotwór i im wyższy jest poziom ich konsumpcji, tym bardziej złośliwy będzie ten nowotwór.

Dlatego też rak, przede wszystkim, jest chorobą egoizmu, koncentracji na sobie samym oraz na swoich potrzebach, brakach, na gniewie, złości, rozgoryczeniu. Jest swojego rodzaju następstwem nieharmonijnego stosunku do siebie, najbliższych, społeczeństwa. Izolując samego siebie od Wszechświata i przestając odczuwać z nim więź, człowiek staje się komórką rakową. Egoizm oraz konsumpcja nie doprowadzą do niczego dobrego. Chociaż początkowo komórka nowotworowa, podobnie jak ludzki odpowiednik egoista – konsumpcjonista w porównaniu z innymi komórkami w organizmie może wygrywać oraz doznawać większej rozkoszy. Jednak w efekcie to zabija cały organizm i taka komórka umiera wraz z nim. Wszystko to, co jest pochodnią egoizmu, jest niszczące.

Przyczyną poważnych problemów również może się stać przesadny altruizm, źle przez człowieka zinterpretowany. Tak się często dzieje z ludźmi, którzy poświęcili całe swoje życie komukolwiek bądź czemukolwiek ze szkodą dla swoich własnych potrzeb oraz pragnień. Pod koniec życia tacy ludzie mogą zachorować na raka lub doznają innych ciężkich chorób. Gdzie tu logika?

Jak można zrozumieć, że człowiek rzeczywiście kocha samego siebie?

  • Traktuje swoje ciało z miłością, szacunkiem i troską. Prowadzi zdrowy tryb życia, poprawnie się odżywia. Dusza, która się zachowuje w podobny sposób, jest podobna do dobrego kierowcy, który bardzo uważnie dba o stan swojego auta.
  • Akceptuje siebie takim, jakim jest. Nie wynosi się z powodu swoich zalet ani nie ma kompleksów z powodu swoich wymyślanych bądź prawdziwych wad. Jednocześnie pracuje nad słabą stroną swojego charakteru, rozwija swoje mocne strony i talenty.
  • Nie stwarza trudności poproszenie o cokolwiek, jeśli to jest dla niego niezbędne i odmówienie czegokolwiek, jeśli nie jest on w stanie komukolwiek pomóc. Mówi „nie”, gdy wie, że spełnienie tej prośby będzie wielce nieporęczne dla niego, jego rodziny lub dla innych ludzi. Jeśli oczywiście nie jest to sprawa życia i śmierci. Nie wstydzi się wyznaczać cenę za swoją pracę i brać za nią opłatę.
  • Sam planuje oraz tworzy swoje życie, z uwagą odnosi się do zdania innych ludzi oraz ich rad, ale decyzje podejmuje samodzielnie.
  • Nie pozwala na chamskie i pozbawione szacunku traktowaanie siebie i sam również opiera swoje kontakty z innymi ludźmi na szacunku oraz życzliwości. Unika krytyki, obwiniania oraz szczególnie osądzania zarówno siebie, jak i innych ludzi. Nie próbuje się usprawiedliwiać.
  • Jego stosunki i kontakty z innymi ludźmi są budowane na zasadzie: „ty wygrywasz – ja wygrywam”albo wcale między nami nie ma żadnego kontaktu. Jest to postawa „jestem ok – ty też jesteś ok”.
  • Żyje świadomie, nie bierze udziału w grach manipulacyjnych. Nie gra roli ratownika, ofiary albo agresora.

  • Dba o swój czas, gdyż rozumie, że tę sekundę, która przed chwilą minęła, już nie da rady odwrócić nawet za miliony dolarów. Unika pustego i pozbawionego sensu spędzania czasu.
  • Przez cały czas zajmuje się samorozwojem.
  • Robi w życiu to, co mu się podoba, zgodnie ze swoimi talentami oraz naturą psychofizyczną.
  • Ważnym dla niego jest robienie czegoś, co wnosi dobro w życie innych ludzi, uszczęśliwia ich oraz przyczynia się do ich zdrowia.
  • Potrafi i lubi przebywać w samotności, nie jest zależny od tłumu, telewizora lub internetu.
  • Jest świadom boskiego początku w sobie i tego, że jest cząstką Jedynego Ducha.

  • Widzi we wszystkich ludziach dookoła niego przede wszystkich ich duszę. Jego miłość do siebie samego przejawia się w tym, że bezwarunkowo kocha wszystkich. Również kocha Boga. Wie, że najwyższym przejawem miłości do siebie samego jest skromna służba światu bez chęci korzyści oraz oczekiwań.

  • Jasno zdaje sobie sprawę, że jest wieczną duszą, która od czasu do czasu wciela się w tym świecie materialnym dla przejścia określonych lekcji oraz przerabiania karmicznych następstw wcześniejszej działalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *