CZYTELNIA,  MEDIACJE,  MENTORING & COACHING

O miłości bezwarunkowej słów kilka

 

Łatwo jest kochać kogoś, kto nas przez cały czas głaszcze po główce, spełnia nasze zachcianki, jest miły, dobry, uczynny. Znacznie trudniej jest pokochać tych, którzy zadają nam ból. Przecież prawdziwa miłość nie stawia żadnych warunków i nie działa na zasadzie czerpania korzyści.

Proszę sobie wyobrazić dziecko, które chce poszperać w gniazdku. Oczywiście chce ono, aby rodzice pozwolili mu na to, bo przecież popatrzenie na dwie dziureczki w ścianie i zbadanie tego zjawiska jest niezmiernie ciekawe. Jednak rodzic wie lepiej, czy dziecko powinno tam się zbliżać, czy też nie i nie pozwala mu na to. Gdy dziecko pobiegnie w kierunku gniazdka, to rodzic podbiegnie i odciągnie je od prądu. Oczywiście, maluch zacznie płakać i będzie uważał, że rodzic go nie kocha, skoro postępuje tak niesprawiedliwie. Dziecko nie ma pełnego zrozumienia tego, co się dzieje. Nie posiada takiej samej wiedzy, jak jego rodzice i dlatego jego wnioski są ograniczone.

My również jesteśmy jak dzieci, nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji naszych pragnień, nie zawsze rozróżniamy, co jest dla nas dobre, a co złe. Bóg znajduje się na wyższej pozycji. Jest niczym rodzic, który wie, na co nam można pozwolić, a na co – nie, dla naszego własnego dobra. To się może wydawać niesprawiedliwe (z naszego punktu widzenia) i nawet może być przyczyną obrazy, gdy jesteśmy odpychani od kolejnego gniazdka, do którego tak bardzo chcemy się dostać. Jeśli nie przestaniemy się bić, wykłócać i nastawać na swoim, to czasami będzie nam dane wypróbować na sobie to, ku czemu tak bardzo dążymy. W ten sposób, gdy natkniemy się na kolejne gniazdko, poznamy skutki naszego uporu.

Wszystkie nasze doświadczenia, próby istnieją dla rozwoju w nas miłości oraz zdolności do dostrzegania Boga we wszystkim, co jest. Cokolwiek się dzieje, dzieje się dla naszego najwyższego dobra. Może to być nieprzyjemne dla naszego ciała i umysłu, ale jest to droga ku wyzwoleniu i oczyszczeniu naszej duszy.

 

Trzy etapy rozwoju miłości bezwarunkowej.

  •  Nauczenie się dostrzegania Boga we wszystkim, co się dzieje.
  •  Przyjęcie i akceptacja każdej zaistniałej sytuacji. Cokolwiek się dzieje, zawiera w sobie pewien ukryty sens, który dla człowieka może być często niezrozumiały. Wszystko się dzieje dla dobra i rozwoju osobowości harmonijnej i kochającej. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy jest to dla nas nieprzyjemna lekcja. Akceptacja zaistniałej sytuacji – jest lekcją pokory. Akceptując życie na płaszczyźnie wewnętrznej i emocjonalnej, możemy zmieniać zaistniałą sytuację w świecie zewnętrznym. Najważniejszym jest zachowanie poczucia miłości. Należy dostrzec Boga we wszystkim, co się dzieje, nie ulegając rozdrażnieniu, nie wpadając w przygnębienie i nie obrażając się na nikogo.
  • Należy pokochać wszystko, co się wokół nas dzieje. Wszystko dzieje się po to, abyśmy mogli dostrzec Boga w każdej sytuacji, w każdej istocie.

Jeśli nie kochasz siebie, to tłumisz to, co boskie w Tobie. A jeśli nie potrafisz kochać innej osoby, to tłumisz to, co boskie w niej. Uczymy się kochać i siebie i innych, akceptując innych bezwarunkowo i nie mając chęci korzyści oraz oczekiwań. 

Mając w pamięci i funkcjonująć w zgodzie z wspomnianymi wyżej punktami, każda lekcja dla duszy będzie przyjemnością. Odrabiając nawet bardzo trudną, ciężką lekcję odczuwalna będzie miłość i zrozumienie, że to co się dzieje, nie dzieje się bez większego celu. Prawdziwa miłość jest bezwarunkowa. Przyjmuje wszystkich i wszystko.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *