CZYTELNIA

Optymizm (nie)realistyczny

Bywają przypadki, kiedy optymizm jest zbyt daleko posunięty. Jak napisał Gunter Scheich, niemiecki psychoterapeuta – „Sztucznie podtrzymywany optymizm może przynieść więcej szkody niż pożytku. Udawany egoizm albo naiwność, postępowanie jakoś to będzie, zawiodły wiele osób na manowce. Życie niesie ze sobą rozmaite zagrożenia i jeśli źle ocenimy sytuację, w konsekwencji podejmując błędną decyzję, to w skrajnym przypadku można zaprzepaścić dorobek całego życia”.

Optymizm nierealistyczny prowadzi do przekonania, że ma się dużo większe prawdopodobieństwo otrzymania w życiu doświadczeń pozytywnych niż inni i zarazem mniejsze prawdopodobieństwo doświadczenia negatywów. To swego rodzaju mechanizm obronny. Przyczynami są brak informacji, wykluczenie niechcianych możliwości, a przede wszystkim porównywanie w dół (z osobami słabszymi lub gorszymi w danej dziedzinie).

Ludzie cechujący się optymizmem nierealistycznym poprzez swoje frywolne nierzadko postępowanie narażeni są na większe ryzyko wypadku czy chorób. Przykładem mogą być brawurowe skoki z pomostu do jeziora na tzw. główkę, bez sprawdzenia głębokości, w poczuciu, że przecież nic złego się nie stanie. 

Optymizm hazardowy – tu graczami częściej są optymiści. Optymiści nierealistyczni, którzy doszukują się większego prawdopodobieństwa w wygranej niż w przegranej. Nawet po wielokrotnych porażkach nadal grają z nadzieją, że wreszcie wygrają i zrekompensują straty. 

Optymizm udawany – obecny m.in. wśród polityków, menadżerów, konsultantów. Odgrywanie roli społecznej, jaką ma się do odegrania. Często kończy się silną awersją do optymizmu jako postawy życiowej, prezentowanej przez osobę, która zwykle prezentuje go na siłę. Aby przekonać kogoś do optymizmu, trzeba samemu w niego uwierzyć.

Optymizm obowiązkowy – polega na myśleniu „zawsze muszę być optymistą”. Wiąże się ze stresem i bolesnym przeżywaniem każdej okoliczności, w której okazało się nie być optymistą. Nieprawdą jest twierdzenie, że zawsze trzeba być optymistą.

Optymizm głupi i syndrom Pollyanny – występuje u kogoś, kto ma ograniczone możliwości pojmowania złożoności zdarzeń. Człowiek reprezentujący tę postawę – syndrom Pollyanny – cechuje się patrzeniem na świat ciągle przez różowe okulary, z poczuciem, że wszystko się samo ułoży, mimo katastrofalnych zajść pozostając niewzruszonym. 

Podstawowym kryterium decydującym o tym, czy należy, kierować się optymizmem, jest odpowiedź na pytanie, jaki jest bilans zysków i strat w różnych sytuacjach. Uczestnik przyjęcia podejmujący decyzję, czy po wypiciu alkoholu wracać do domu samochodem, sfrustrowany małżonek podejmujący decyzję, czy wdać się w przygodę miłosną, która, gdyby wyszła na jaw, zniszczyłaby małżeństwo, nie powinni raczej kierować się optymizmem. W tych przypadkach kosztami niepowodzenia są, odpowiednio, wypadek drogowy (a nawet śmierć) i rozwód. Jeśli koszt niepowodzenia jest niski, warto kierować się optymizmem. Osoba nieśmiała, która zdecyduje się na otwartą rozmowę, ryzykuje tylko to, że rozmówca nie podejmie tematu a gdy pracownik, który zrealizował roczne cele, chce porozmawiać z przełożonym o podwyżce, awansie, ryzykuje tylko to, że może spotkać się z odmową.

Optymizmu można się nauczyć, jak twierdzi M. Seligman. Optymiści nie zaprzątają sobie głów przeszłością, zdarzeniami miłymi inaczej w szczególności. Żyją teraźniejszością i z ufnością spoglądają w przyszłość, bez wymyślania czarnych scenariuszy hipotetycznych przeszkód, błędów czy katastrof. Bo i po co? Jednak należy mieć na uwadze to, że optymizm sam z siebie nie może zapewnić w żaden sposób nikomu poczucia sensu życia i ma swoje granice. Martin Seligman napisał również, że optymizm w życiu jest pożytecznym dodatkiem do mądrości, jest narzędziem pozwalającym jednostce osiągnąć cele, które sama sobie stawia. To od wyborów tych celów zależy, czy życie będzie dla nas miało sens czy też będzie wypełnione pustką.

Źródło i inspiracja:

aut. Martin E.P. Seligman – „Optymizmu można się nauczyć, jak zmienić swoje myślenie i swoje życie”, „Co możesz zmienić a czego nie możesz”, „Prawdziwe szczęście”; aut. Gunter Scheich – „Pozytywne myślenie. Czy może szkodzić”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *